Australijski naukowiec dr Justin Coulson twierdzi, że prace domowe nie tylko nie są pożyteczne, ale wręcz szkodliwe. Justin napisał nawet list, który wysyłał nauczycielom swoich sześciu córek, powołując się na międzynarodowe badania, które udowodniły, że im więcej pracy domowej mają zadawane dzieci, tym gorsze osiągają wyniki w nauce.

Polecam w tym temacie książkę Alfie Kohn „Mit pracy domowej”. Poleca w niej podebatować nad tym, jaką rolę tak naprawdę grają teraz zadania domowe. Zachęca przede wszystkim nauczycieli i rodziców do zajęcia odważnego stanowiska wobec tradycji.

Dzieci często oddają się swojej pasji, grają na instrumentach, malują, czytają, piszą, tańczą, śpiewają albo coś trenują. Chcą chodzić na spacery i zwiedzać. Zadania domowe odbierają czas, który uczniowie mogliby poświęcić na samorozwój, życie towarzyskie czy spędzanie czasu z rodziną. Nie mówiąc już o tym, że licealiści nierzadko próbują rozpoczynać własną karierę zawodową.

Często omawianym problemem dzisiejszej edukacji są ciężkie plecaki, które nie wpływają dobrze na zdrowie. Gdyby nie trzeba było zabierać codziennie do domu wszystkich zeszytów i podręczników potrzebnych do rozwiązywania zadań domowych, sytuacja zostałaby rozwiązana i żaden kręgosłup by nie ucierpiał.

  • Zadania domowe miały na celu zachęcić uczniów do samodzielnej pracy w domu w celu radzenia sobie samemu z materiałem oraz stworzyć w nich pewien schemat pracy, aczkolwiek skończyło się to na tym, że nauczyło ich to „oszukiwania i bycia sprytnym” w postaci przepisywania zadań, ukrywania ich braku i tak dalej – opowiada Mikołaj, radny Młodzieżowego Sejmiku Województwa Śląskiego.
  • Dodatkowo nauczyciele przez robienie zadań domowych rozleniwili się i tego, czego nie zdążyli zrobić na lekcji, zadawali uczniom do domu, mówiąc „no, macie się tego nauczyć i przerobić” – dodaje z własnej perspektywy.

Oczywiście wszystkie nasze argumenty nie dotyczą całkowitego braku nauki poza szkołą. Dzieci uczą się z życia cały czas – podglądają ptaki, obserwują jak pracuje dziadek, oglądają na YouTube kanały wynalazców. Sięgają też często po książki – nie trzeba czytać o wojnie albo fizyce, żeby się rozwijać, bo samo czytanie z pasją wspomaga umiejętność swobodnego pisania i wypowiadania się.

Ważne, tylko aby rozwój był dobrowolny i naturalny.

Leave a Reply